intro news point of view music contact rarely asked questions links english version english version take me home

Ijon Tichy - punkt widzenia

Ta sekcja zawiera moje poglądy i przemyślenia dotyczące kwestii ogólnych i szczegółowych, wyrażone w formie pojedynczych zdań lub paragrafów. Ich kolejność jest zupełnie przypadkowa i nie stanowią one kompozycyjnie całości. Wersja angielska może zawierać zupełnie inne teksty.

;-) (winks) :-| (hmms)

;-)

Klejnot nie jest bynajmniej antonimem kleju, a rząd i nierząd niekiedy nawet coś potajemnie łączy.

CO MÓWI PRZED: CO MÓWI PO:
- D R E S I A R Z -
No... tego... kocham cię. Taak, pewnie że się z tobą ożenię. Rozłóż trochę bardziej nogi. Oooo zajebiście było. Dobra, super byłaś laska, ale muszę już iść z chłopakami w miasto.
- F I L O Z O F -
Nie bój się, to i tak nic nie znaczący epizod w skali czasu. Tak, wiem że przedstawiałem to zbyt jaskrawo obiecując większe uniesienia, ale pamiętaj, że filozofowie to tylko teoretycy bez praktyki.
- G E N E T Y K -
Może dziś przeniesiemy eksperymenty z laboratorium do sypialni? Jakie małżeństwo? Przecież mówiłem tylko o eksperymentach.
- M A T E M A T Y K -
Obie figury powinny się pokryć połową swej powierzchni. Co??? Wiesz że nie stać nas na utrzymanie trzeciego, wspólnego zbioru.
- S P R Z E D A W C A -
Czy mam zapakować? Reklamacji nie uwzględniamy.
- K S I Ą D Z -
Czy miewasz nieczyste myśli, moje dziecko? Masz tu cukierka i nikomu ani słowa, bo pójdziesz do piekła.

Często słyszy się "ostatni krzyk mody", a mimo to pojawiają się coraz to nowe trendy.

FRASZKA "PIRAT ZZA KRAT"
Wielkieś mi pustki uczyniła w domu moim
moja droga Policjo, tym wtargnieniem swoim.

U sławnych projektantów mody ubierają się jednostki snobistyczne, które osiągnęły sukces. Ciekawe kto się u nich rozbiera? Pewnie ci, którzy są dopiero na dorobku.

Kiedyś istniały samoloty zwane dwupłatowcami. Obecnie na powietrznych autostradach lotów pasażerskich, ponad poligonami wojskowymi oraz liniami ognia po bombardowaniu królują jednopłatowce. Ma ktoś ochotę polecieć na wymarzone wakacje bezpłatnym samolotem? Tyle, że bezpłatny robi się nagle w połowie lotu.

Nie znając wiadomości ze świata, każdy Hiszpan mógłby uznać, że Pomarańczowa Rewolucja to ukraiński odpowiednik ich Tomatiny. Tylko skąd na Ukrainie tyle cytrusów?

Był kiedyś serial "Polskie drogi", tylko trochę jakby nie na temat, bo o wojnie. A szkoda, bo temat obszerny jak Polska długa i szeroka.

Lepperiada - bajka o tym, co miał konszachty z fekaliami. (Zupełnie nie pojmuję, skąd takie skojarzenie).

Wybieram konkrety. Brud nie wybiera - wybierz Pickera.
Dla dobra Ojczyzny, dla dobra wszystkich Polaków. Z miłości do sera.
Pracy i chleba. Już w porządku mój żołądku.
Niech połączy nas Polska. Łączy nas coraz więcej.
Nie lewica. Nie prawica. Tylko Polska. Dobre, bo polskie.

Nie wiedziałem, który proszek do prania wybrać, bo każdy jakiś taki zwykły i podobnie zapakowany. Zresztą nie wiadomo co się ze środka potem wysypie - jeszcze zepsuje pralkę i zniszczy moje ostatnie spodnie.

128-bitowy romans
czyli jak księżniczka Cietrzerzyna i książę Tubulator przestrzeń logiczną wypełniali.
(wstęp)
Rozpulchnął się Tubulator sążnistymi ekspansjami ku zakamarkom przestrzeni, powiększając miejscami prawdopodobieństwo swego istnienia. Odczuwając to, Cietrzerzyna uruchomiła tarczę probabilistyczną, niwecząc ataki informacji w szereg uporządkowanej. W efekcie flanki jego rozbłysły pojednawczo fosforyzującą, seledynową łuną, na co księżniczka, choć tarczy nieco popuszczając, zachowała postawę obronną utrzymując mglistą biel swej substancji. Niezrażony pierwszym, nieudanym podejściem, zmienił Tubulator taktykę i pulsacje łagodne rozpoczął z kunsztem wielkim - tak że w delikatny rezonans lubą wprawił aż zadrżała, tu i ówdzie ulotną poświatę błękitną ujawniając.

autorzy: S. K. Lacja, P. Leryna, B. Ton
recenzenci: L. Ektryk, C. Lina, E. Ternit

Plan gospodarczy Samoobrony spisany został widłami na drzwiach od obory. Dać Lepperowi pole do popisu - weźmie i zaora.

Bez pracy nie ma kołaczy, ale nie ma kołaczy bez spulchniaczy.

- Jakie jest drugie najczęściej używane słowo w Polsce?
- Papież.
- Jakiego więc słowa Polacy używają najczęściej?
- Nie mogę powiedzieć.
- Dlaczego?
- Bo jest brzydkie.

Z worka szydło wyszło pijane
i uderzyło łbem w ścianę

Motyką w słońce rzuciło
aż parę z gęby puściło

Mrugnęło swym okiem do nitki
i wzięło ją zaraz na spytki

Tańcowało z nitką szydło
ona dziwka, on straszydło
Biega, krzyczy pan Hilary
"Nie zawracać mi gitary!"

Paweł i Gaweł w jednym spali domu
Paweł na Gawle leżał po kryjomu

Gdyby kózka nie skakała
to by z buta nie dostała


Łyżka dziegciu, "Nóż w wodzie", a o widelcu jakoś nic chyba nie było.

Ukazujące się duchy, według niektórych, ponoć nie rzucają cienia. To pewnie w trosce o tych, którzy boją się nawet własnego.

W Polsce ordynatorzy strajkują. We Francji - co gorsza - wieszają się po domach i biurach, ale przynajmniej dają się formatować, i liczą co najmniej tak samo dobrze.

Nie mamy w Czechach czego szukać.

Anastazja P. była po prostu niedokształconą kobietą. Na lekcji WOSu nie doczytała do ostatniej sylaby zdania, że do laski marszałkowskiej kieruje się ustawy. (12 marca 2008)



:-|

Jeśli pomaganie innym jest dla nas źródłem satysfakcji, co bardziej popycha nas do niesienia tej pomocy? Altruizm czy egoizm?

Ludzkość nie może porozumieć się sama ze sobą, zrzuciwszy od początku swego istnienia w przepaść różnic, podziałów, dogmatów, własnej chciwości i zupełnie bezinteresownego bestialstwa już miliony ofiar, a marzą jej się kontakty z obcymi cywilizacjami. Oby nigdy do takiego spotkania nie doszło póki człowiek jest człowiekiem, bo zewsząd wypełznie stokroć pomnożone robactwo sekt, proroków, antyproroków, mesjaszy, zbawicieli i Elvisa Presleya.

Choć z cybernetycznego punktu widzenia społeczeństwo jako całość jest układem o daleko większym stopniu komplikacji niż mózg pojedynczego człowieka, to właśnie jednostki tworzą rzeczy wybitne. Ogół społeczeństwa nie posiada więc tej technicznej funkcjonalności i wydajności co pojedynczy człowiek, gdyż nigdy nie tworzy rzeczy genialnych, a co najwyżej arbitralne konwencje, zwyczaje i uprzedzenia. Jest zatem układem wobec jednostki podrzędnym i nie powinien narzucać jej swych racji dopóty, dopóki nie narusza ona integralności innej jednostki.

Człowiek w świecie zwierząt wyróżnia się wieloma "naj". Ma najbardziej rozbudowany system komunikacji, najwyższą inteligencję i statystycznie najdłuższy rytuał godowy, a ludzkie dziecko najdłużej musi pozostawać pod opieką rodziców. Jest niestety także druga strona medalu - to człowiek jest najokrutniejszą istotą, zabijającą inne dla przyjemności i podnoszącą to do rangi sportu oraz towarzyskiej przyjemności, zwanej polowaniem. To człowiek zaprzągł swą inteligencję w stworzenie urządzeń mających uśmiercać innych ludzi jak najwolniej, zadając przy tym jak najwięcej bólu. Zwierzę zwykle zabija, by przeżyć, człowiek zaś głównie po to, by pofolgować swym chorym dewiacjom lub szybko zrealizować materialne, przeważnie prymitywne, zachcianki.

Muzyka to wspaniały wynalazek, pozwalający ze skończonej liczby elementów stworzyć nieskończenie wiele kombinacji.

Wojsko z zasady i celowo manipuluje żołnierzami, by zrobić z nich bezmyślne automaty do zabijania. Dlatego właśnie wszyscy żołnierze są krótko strzyżeni i noszą takie same mundury - to zaciera między nimi różnice i czyni każdego z nich bardziej anonimowym. To psychologia tłumu, wyzwalająca w człowieku poczucie bezkarności. Dlatego też są musztrowani - musztra to pranie mózgu analogiczne do transowych uniesień modlitewno-ruchowych w sektach, mające na celu wyrobienie w nich automatyzmu myślowego przy jednoczesnym usunięciu myślenia indywidualnego. Żaden bowiem normalny i myślący człowiek nie pójdzie zabijać innych, nieznanych sobie ludzi - trzeba go tego nauczyć. W świecie cywilnym ktoś, kto strzela do przypadkowych osób, uznawany jest za szalonego psychopatę i zamykany w więzieniu. Żołnierz robi to samo, bo przecież wróg z drugiej strony linii frontu to człowiek, który osobiście nigdy nie wyrządził mu żadnej krzywdy. Ale generał powiedział...
Najgorzej jest zacząć, jednak gdy z ręki wroga zginie kompan, pojawia się już osobista motywacja do działania - naturalna nienawiść i żądza zemsty. To podnosi wartość bojową żołnierza i stanowi świetne dopełnienie wcześniejszego szkolenia. Tym bardziej, że człowiek ma wrodzoną skłonność do przelewania swych uczuć na całą grupę osobników związanych ze znienawidzoną jednostką. Tak więc wrogiem staje się nie tylko ten, kto pociągnął za spust, ale wszyscy w nieprzyjacielskim obozie.

Człowiek jest bardzo pomysłową i produktywną istotą - szkoda tylko, że częściej, zamiast rzeczy wartościowych, przychodzą mu do głowy kompletne bzdury. Jedną z nich jest brzydka i pokraczna krewna astronomii - astrologia. Jakim trzeba być zarozumiałym ignorantem, aby uważać, iż na przykład położenie danej planety na tle jakiejś konstelacji gwiazd wywiera wpływ na życie wybranej grupy istot na małej planetce!
Weźmy takiego Jowisza. Jest to martwa, acz mocno turbulentna gazowa kula wodoru i helu, obojętnie krążąca w odległości ponad 600 mln kilometrów od orbity Ziemi. Jej ustawienie się na tle danej konstelacji gwiazd jest tylko subiektywnym efektem wizualnym obserwowanym z Ziemi. To samo tyczy się konstelacji - gdy ludzka wyobraźnia łączyła świetlne punkty na niebie w znane sobie kształty, nikt nie podejrzewał nawet, że obiekty te są od siebie niekiedy bardzo odległe i nie powiązane ze sobą w żaden sposób, a ich sąsiedztwo tylko pozorne. Astrologia tkwi więc nadal w geocentryzmie, bo nadaje subiektywnym wrażeniom obserwowalnym tylko z Ziemi absolutny charakter.
Jedyne dwa ciała niebieskie wywierające realny wpływ na życie na Ziemi to Słońce oraz - w znacznie mniejszym stopniu - Księżyc. Oby nie pojawiło się jakieś trzecie, bo jego oddziaływanie może być bardzo trudne do przeoczenia, a doświadczenie to mogłoby być dla miliardów istnień ostatnim. Ale może w tym feralnym dniu planety będą spoglądać łaskawie na urodzonych pod znakiem Wagi?

Tak jak najdrobniejsze zwierzęta przybierają właściwe swemu gatunkowi postawy odstraszające wrogów, tak i nawet nieduże państewka urządzają sobie dumne defilady z przemarszami dziarskich wojaków, próbując dać otoczeniu sygnał o własnej sile. Przypomina to nadymanie się ropuchy i wzbudza co najwyżej pobłażliwy uśmiech.

Żyjemy w czasach nadmiaru. Trudno z milionowego bełkotu wyłuskać interesującą nas informację. Trudno w gąszczu krzykliwej, masowo klepanej tandety odnaleźć coś trwałego i gustownego. Trudno w pustce anonimowego tłumu odnaleźć człowieka.

Życie z klasą to luksus zarezerwowany dla bogatych - reszta musi zadowolić się masowymi standardami na żenująco niskim poziomie. Zresztą większość nigdy tego nie zauważy i mało komu przyjdzie też do głowy, że za niską ceną kryje się fuszerka, zgniłe kompromisy i wyzysk siły roboczej.

Teraz jeszcze taniej! Okazja! Wielka promocja! Możesz więcej! Już od 29zł miesięcznie! Z potrójnym ostrzem! Podwójna moc wypierania! Jeszcze dłuższe rzęsy! O 30% więcej włosów! Nazywam się Henryk Zając! A GÓWNO MNIE TO WSZYSTKO OBCHODZI.

Książka w podróży pociągiem to znakomity pomysł. Nie tylko umila czas - jest także azylem dla wzroku, z którym nie ma się gdzie podziać, bo całą przestrzeń przedziału wypełniają spojrzenia współpasażerów, a napotkanie czyichś oczu jest prawie jak porażenie prądem.

Niekiedy wynajdujemy rozmaite zajęcia dla zabicia czasu. Pamiętajmy jednak, że on - wcześniej czy później - z pewnością odwzajemni nam się tym samym.

Polityka i władza to sztuka przemiany potoku słów w cieszący oko rządek cyfr. Światem rządzą okrągłe liczby kont bankowych, a nie wzniosłe słowa deklaracji i przemówień.

Optymizm i pesymizm to tendencyjne interpretowanie rzeczywistości - odpowiednio na własną korzyść lub niekorzyść. Istotą racjonalizmu jest gasić szczęśliwe gwiazdy i rozpraszać mroki fatum, dając miejsce faktom, logice i rachunkowi prawdopodobieństwa.

Skoro nie znajdujemy odpowiedzi na pytanie, czym jest świadomość, to może najpierw warto byłoby zastanowić się, czy aby na pewno ono samo jest właściwie postawione. Dopóki będziemy chcieli dostrzec w świadomości odrębny byt czy proces funkcjonujący w obrębie naszego ciała, dopóty jej nie zrozumiemy.

Ludzki mózg jest wciąż w znacznej mierze zagadką. Być może istnieje nadrzędna, uniwersalna zasada cybernetyczna, która stanowi, iż dany układ z fundamentalnych przyczyn nie może w pełni poznać działania układów o stopniu komplikacji równym lub przewyższającym jego własny. Próby zrozumienia działania naszego mózgu przypominałyby więc podnoszenie siebie samego za włosy.

Im ufniej są ludzie do siebie nastawieni, tym bardziej umownie się od siebie odgradzają. Izraelczycy odgradzają się wysokim murem od Palestyńczyków, gdyż tak bardzo się nienawidzą i stwarzają dla siebie śmiertelne zagrożenie. W domu od członków rodziny odgradzamy się tylko drzwiami, i to przeważnie nie zamykanymi na klucz, bo jedyne, co nam grozi, to zakłopotanie, gdy ktoś pojawi się nie w porę.

Gdyby w toku ewolucji zamiast cywilizacji małp powstała cywilizacja kotów, w ich systemie społecznym zakazaną substancją byłaby pewnie waleriana, gdyż tak bardzo ją lubią.

Wielki Wybuch był przypadkowym, chwilowym odwróceniem tendencji termodynamicznych w nicości starego wszechświata. To doprowadziło do powstania materii, a tym samym - z czasem - struktur makroskopowych. To tylko oscylacja Natury - każdy kolejny Wszechświat stopniowo stygnie i rozpada się, by po miliardach miliardów lat osiągnąć stan minimalnej energii, będący de facto nicością. I z niej znów, w wyniku przypadkowej oscylacji, po nieokreślonym i nieistniejącym wtedy czasie, dojdzie do wybuchu i narodzin nowego universum.
Pytanie o to, kiedy się ten cykl cyklów zaczął, nie ma w ogóle sensu, bo czas jest tylko jedną z jego funkcji, a więc czymś podrzędnym.

(Za ten tekst przepraszam wszystkich fizyków, kosmologów i innych zajmujących się tą dziedziną ;)).

Życie to organizacja, śmierć to chaos. Martwota musi w końcu wygrać, bo - w odróżnieniu od życia - jest stanem bardziej prawdopodobnym termodynamicznie.

Proces starzenia nabiera tempa i mocy po czterdziestce. Wtedy też masowo zawodzić zaczyna samców ich naczelny organ, a samice stają się bezpłodne. Czy to zbieg okoliczności? Nie, kiedyś po prostu ludzie w tym wieku (lub nawet wcześniej) zwykle umierali, więc na tyle potrzeba było im sprawności rozrodczej. Teraz, gdy przesunęliśmy granicę umieralności wyżej, promowane z czasem będą te osobniki, które zachowają wyższą sprawność seksualną i atrakcyjność przez większość życia. Ale samoczynnie proces ich wyodrębnienia raczej nie zajdzie, gdyż genotyp jest zaśmiecany. Powód - praktyczne zaniknięcie selekcji naturalnej wśród ludzi. Brutalnej, ale niezbędnej. Póki co stworzyliśmy sobie starość i niedołęstwo oraz kulturę podtrzymywania życia za wszelką cenę - nawet wtedy, gdy nie jest już ono źródłem żadnej satysfakcji, a jedynie cierpień fizycznych i psychicznych.

Internet odbiera wartość. Kupiona z trudem płyta z muzyką bywała relikwią - dziś praktycznie wszystko dostępne jest niemal na wyciągnięcie ręki pod postacią mp3. Wartość tego, co nie jest niezbędne do przeżycia, ma charakter umowny i podlega prostej regule - im coś jest trudniej dostępne, tym cenniejsze. Tak więc wartość muzyki - nawet tej dobrej - spada, gdyż jest jej tak dużo, że nikt nie jest w stanie tego potoku dźwięków przetrawić. Dochodzi do sytuacji, w której za niegodne uwagi traktujemy to, co kiedyś powaliłoby nas na kolana.
Internet to krzywe zwierciadło cywilizacji. Ludzkość z radością rzuca się w otchłań sieci - ludzie mogą udawać, grać, mogą wreszcie skrycie i bezkarnie oddawać się najdziwniejszym i najobrzydliwszym perwersjom. Jak każdy wynalazek technologiczny, który dostał się w ręce mas, Internet został spodlony.

Najbardziej wiarygodne w człowieku są jego wrodzone, zwierzęce, i tym samym nie dające się tak łatwo poskromić, odruchy. Chlubna cecha, którą homo sapiens tak dumnie wywyższa się pośród innych istot - mowa - czyni go jednocześnie najbardziej kłamliwym. Czyż nie jest zabawne, gdy ktoś, przepychając się w autobusie przez tłum pasażerów, mówi "przepraszam" warkliwym i nasyconym agresją tonem? Przecież to oczywiste, że ma na myśli zupełnie inne słowo z przeciwnego bieguna spektrum uprzejmości. Słowa kontrolujemy łatwiej niż barwę głosu, i ona zdradza prawdziwe intencje.
By posłużyć się groteskowym przykładem: nikt przecież nie uwierzy w szczerość słów "kocham cię", jeśli wykrzyczane będą z wściekłością. A zatem forma bywa równie ważna, jeśli nie ważniejsza, od treści. Bo trudniej ją udawać. Nie zmieniliśmy się od czasów "małpoluda" tak bardzo, jak byśmy sobie tego życzyli - nasze intencje nadal zdradzają te sygnały, które służyły komunikacji na długo zanim zaczęliśmy paplać w sformalizowanych językach.

Czuję się winny. Każde moje słowo, każdy takt muzyki to kolejne bity informacji, jakiej już od dawna jest zbyt wiele. Myślę, że najwyższa pora, by w sztuce powstał nowy nurt: malarze siedzieliby przy pustych sztalugach, muzycy palili papierem nutowym w kominku, a pisarze dłubali piórami w uchu. Niechaj manifestem tego nowego ruchu będzie po prostu zmowa milczenia.

Jeśli dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, będę wykładać na Politechnice Lucyferiańskiej na Wydziale Inżynierii i Budownictwa. Kusząca perspektywa.

Kiedy świat już przesyci się i udławi wytworzonymi przez siebie zwałami informacji, zacznie pożądać chaosu i braku organizacji jako deficytowej wartości. Wtedy słuchacze będą ronić łzy wzruszenia słuchając nie cudownie zharmonizowanych i będących wzorem Uporządkowania symfonii, lecz najgorszych możliwych kakofonii jako formy maksymalnego Nieuporządkowania. Pojawi się kolejna kliniczna grupa psychopatycznych morderców, wychodzących z założenia, że likwidując istotę żywą zawierającą w swym mózgu tyle informacji, wylewa tym samym wiadro wody z tonącego w potopie danych okrętu Ziemi. Jest w tym okrutna logika istoty inteligentnej, ale równocześnie wciąż tylko instynktowne działanie istoty walczącej o swoje przetrwanie zupełnie jak każdy najnędzniejszy robak.

Pytanie z 1598 odcinka quizu teleencefalowizyjnego "Jeden z 1024":
"Nowy wszechświat tworzy się w każdym jajku znoszonym przez kurę." Czy jest to:
  1. poetyckie porównanie tworzącego się nowego życia (jajko) do czegoś wielkiego (wszechświat) autorstwa pewnego znanego filozofa epoki Oświecenia,
  2. główny dogmat Sekty Cyberastrochrześcijańskiej Obrządku Wschodniego Kościoła Prawdziwego po zreformowaniu,
  3. teoria kosmologiczna, która powstała po tym, gdy ktoś wpuścił wirusa do syntezatora mowy Stephena Hawkinga?
A co to w ogóle jest teleencefalowizja? To coś, przy czym współczesna technika telewizyjna HDTV wydawać się będzie taką ciekawostką, jaką dla nas jest mały, czarno-biały telewizorek z lat 50.

Całe szczęście, że maszyny nie posiadają świadomości. Gdyby zapłonęła w nich ta iskra, z czasem zaczęłyby je uwierać ich własne gabaryty, zapragnęłyby stać się czymś innym i robić wszystko, tylko nie to, do czego zostały stworzone. Tokarka zechciałaby może zostać odtwarzaczem płyt kompaktowych, nie przyjmując do wiadomości faktu, że zabierak to nie laser ani nawet igła gramofonu.
Nie próbujmy tworzyć sztucznej inteligencji - pomnożylibyśmy tylko nieszczęście. Wystarczy na tej planecie jedno urządzenie, które ulega iluzjom. A jeśli humanizm nie jest wystarczającym powodem zaniechania prób kreacji rozumu, niech będzie nim chłodna kalkulacja. Przyzwyczailiśmy się do bezmyślnego automatyzmu otaczających nas urządzeń, a jednym z pierwszych przejawów inteligencji i świadomości maszyn byłoby ich nieposłuszeństwo albo wręcz utrata wszelakiego z nimi kontaktu.

Rozmowa z małym dzieckiem w pełni uświadamia człowiekowi, iloma abstrakcyjnymi, arbitralnymi i logicznie niewytłumaczalnymi pojęciami na co dzień operuje. Wschodząca istota nie rozumie, co to jest wtorek, i dlaczego po wtorku będzie środa. Zapytane, jaki mamy teraz rok, odpowiada po chwili namysłu pytaniem: "Zima?" Pytam, czy wie, że niedługo będzie Nowy Rok. "A co to jest?"
Uderzyła mnie ta odpowiedź. Bo tak naprawdę sam nie wiem, co oznacza Nowy Rok. Gdybyż ten nadchodzący, 2005 rok faktycznie niósł ze sobą nową, lepszą jakość.

Racjonalizm ma władzę tylko nad słowami i czynami, lecz wobec myśli jest praktycznie bezsilny - te za nic mają sobie tamę rozumu i wędrują niczym nieskrępowane, często na pohybel ich właścicielowi.

Gdyby śmierć każdego szarego człowieka anonsowano tak, jak śmierć kogoś znanego, w gazetach nie byłoby nic poza nekrologami i trenami.

Gdyby ludzie zrozumieli swojego Boga, przestaliby go czcić - dlatego formuły typu "niezbadane są wyroki boskie" stanowią fundament każdej religii.

Teoretycznie jedyną osobą, którą człowiek może publicznie i bezkarnie zelżyć, jest on sam.

Określenie "branża medyczna" jest tak naprawdę uosobieniem cynizmu - oto istnieje cały gigantyczny przemysł żywiący się ludzką ułomnością.

Życie to taka księga: zawiera baśń dzieciństwa, poezję młodości, prozę dorosłości i tragikomedię starości. Czasem nie udaje się doczytać jej do końca.

Pierwszym krokiem na drodze do rozwiązania problemu jest zdanie sobie sprawy z jego istnienia. Drugim - przyznanie, że on istnieje.

Jesteśmy owocami na gałęzi. Dojrzałe lub chrome, odrywamy się odeń w końcu i padamy bezwładnie na ziemię licząc, że przyjdzie Stary Ogrodnik, który nas pozbiera i ułoży w koszyku. Nie przyszedł? Może ten sad bezpański.

Taka zdrada, jakiego nie było kochania.

Masa huku - będzie kuku, pozbierają ciała z bruku.
"Za wolność! W imię Boga! Za Allaha!" Dać głupiej małpie technikę - to przerażające.

Człowieczeństwo to sztuka stawania okoniem naturze.

Tak-zwana-normalność - zespół zachowań społecznych i wyznawanych zasad powszechnie akceptowanych przez otoczenie.



© Ijon Tichy. Wszelkie prawa zastrzeżone.